Znajomy Escobara i bramkarski szaleniec, czyli Rene Higuita.

Jedna najbardziej barwnych postaci piłki nożnej w latach 80’ i 90’. Jego kolorowe stroje, długie, kręcone włosy oraz styl gry sprawiały, że bardzo wyróżniał się z tłumu. Był bramkarzem o wzroście zaledwie 175 centymetrów, który swoim dryblingiem mógł zawstydzić niejednego ofensywnego zawodnika. Dzięki ekscentrycznym paradom i wyjściom z bramki, dorobił się pseudonimu „El Loco”, czyli szaleniec. Podczas kariery strzelił aż 44 bramki, większość z rzutów wolnych i rzutów karnych. Każdy kibic kojarzy jego niesamowity „Scorpion Kick” w meczu na z Anglią na Wembley. Był również dobrym znajomym Pablo Escobara i w pewnym momencie życia, słono za to zapłacił. Dzisiaj przedstawię wam historię legendarnego Rene Higuity!

 

fot.: chile.as.com

Jose Rene Higuita Zapata lub po prostu Rene Higuita, przyszedł na świat 28. Sierpnia 1966 w kolumbijskim mieście Medellin w regionie Antioquia. Dla części osób, nazwa miasta może brzmieć bardzo znajomo. A dla tych, dla których jest ona zupełnie obca, już tłumaczę!
Medellin to kolebka narkobiznesu, to właśnie stamtąd wywodzi się jedna z najsłynniejszych organizacji przestępczych ostatnich 50 lat – Kartel z Medellin, którego założycielem był najsłynniejszy baron narkotykowy w historii – Pablo Escobar. Jeśli oglądaliście serial „Narcos”, to klimat tej opowieści, na pewno jest wam znajomy i powinien przypaść wam do gustu. Sam Don Pablo powróci jeszcze w dalszych częściach mojej opowieści.
Wróćmy jednak do naszego dzisiejszego bohatera, a konkretnie do jego dzieciństwa i początków kariery piłkarskiej. Higuita wychowywał się w biednej rodzinie i mieszkał w slumsach na przedmieściach Medellin. Jego ojciec, Jorge Zapata opuścił rodzinę zaraz po tym, jak urodził się jego syn. Młody Rene został ze swoją matka, Marią Dioseliną Higuita, po której nosi nazwisko, gdyż nie chciał mieć nic wspólnego z ojcem, który go porzucił. Jego matka zmarła, gdy były reprezentant Kolumbii był jeszcze małym dzieckiem, a opiekę nad nim przejęła jego babcia. W młodości „El Loco” musiał trudzić się m.in. roznoszeniem gazet, żeby zapewnić sobie jakiekolwiek pieniądze na przetrwanie. Jego wczesne lata nie należały do najprostszych i z pewnością spowodowały zbudowanie silnego charakteru. Sam zainteresowany podsumował swoje dzieciństwo i perspektywy na życie w krótki sposób: „Mogłem zostać piłkarzem lub przestępcą”
Higuita wybrał na szczęście piłkarską ścieżkę kariery. Wszystko zaczęło się w jednym z lokalnych klubów. Młody Rene swoją przygodę rozpoczął jako napastnik. Podczas jednego z turniejów, bramkarz jego drużyny doznał kontuzji i trener musiał postawić na bramce jednego z zawodników z pola. Padło na Higuitę. Nikt chyba nie spodziewał się, że między słupkami staje właśnie przyszły golkiper reprezentacji narodowej!

W 1985 roku, Rene Higuita zadebiutował w Millonarios Bogota na poziomie seniorskim. Zespół ze Stolicy był jedną z topowych drużyn w kolumbijskim futbolu, który cechował się wtedy przede wszystkim korupcją. Skąd się wzięło takie zjawisko? Łatwo można się domyślić, że jest to związane w ówczesną sytuacją w Kolumbii, pogrążonej w wojnie z kartelami i między kartelami. Codziennie ginęli ludzie, zarówno sicarios narkotykowych bossowów oraz niewinni cywile. Wiele osób stało się posiadaczami milionów dolarów z dnia na dzień, milionów, które zostały zdobyte w nielegalny sposób. Takie brudne pieniądze, łatwo można było wyprać poprzez kupienie i zarządzanie klubem piłkarskim. Poza tym, Capos na ogół, lubili piłkę nożną, a prowadzenie klubu stanowiło ciekawą rozrywkę, dla kogoś, kto ma wszystko, czego mógłby sobie kiedykolwiek zapragnąć. Klub, w którym zadebiutował nasz dzisiejszych bohater, był zarządzany przez jednego z najbliższych współpracowników Escobara, Jose Gonzalo Rodrigueza Gachę alias Meksykanin, za to drużyna, z Medellin – przez samego Pabla. Szefowie karteli nie robili tego oczywiście publicznie i oficjalnie, ale nie przeszkodziło im to, by odmienić oblicze ligi kolumbijskiej na prawie 2 dekady. Najczęstszym zabiegiem przez nich stosowanym było zastraszanie sędziów, czasem w grę wchodziło również przekupywanie. Sędziowie zdawali sobie sprawę, że jeśli wydadzą werdykt przeciwko zespołowi Escobara lub innych ludzi z jego środowiska, może to być ich ostatni mecz w życiu. Nie tylko mecz, ale i ostatni dzień życia, bo dochodziło także do zabójstw arbitrów. Narcos pompowali oczywiście sporo swoich środków w prowadzone przez siebie, z tylnego siedzenie zespoły. W latach 1981 – 1992, mistrzostwo kraju zdobywały 3 zespoły: Atletico Nacional Pablo Escobara, Millonarios Meksykanina i America Cali pod zarządem Capos kartelu z Cali. Wróćmy jednak do Rene Higuity, który po rocznym pobycie w klubie Rodrigueza Gachy, powrócił do Medellin, gdzie musiał zawalczyć o pozycję w składzie Atletico. Jak można się domyślić, Kolumbijczyk wywalczył miejsce między słupkami i stał się obok Andresa Escobara, podporą defensywy zespołu Atletico, w którym został, z krótkimi przerwami, aż do 1997 roku. Krótko później obaj panowie, trzymali w ryzach defensywę również i reprezentacji Kolumbii.

Atlético Nacional, primer colombiano en ganar la Libertadores
fot.: tvazteca.com

Jak już jesteśmy przy temacie drużyny narodowej – „El Loco” zadebiutował w niej w 1987 roku i grał aż do 1999. Kolumbia zdobyła w tych czasach dwukrotnie brąz na Copa America, w 87’, gdzie nasz dzisiejszy bohater zagrał w 4 spotkaniach i 95’, gdzie był podstawowym golkiperem. Na mistrzostwach Ameryki Południowej w 1989 roku, Kolumbia zawiodła, odpadając w grupie. Później przyszedł jednak czas na Mundial we Włoszech z 1990 roku. Pierwszy dla Kolumbijczyków od 28 lat. W składzie z Higuitą między słupkami, Andresem Escobarem w obronie, Carlosem Valderramą w pomocy i trenowani przez ikonę tego fachu w Kolumbii – Francisco Maturanę, zaczęli fazę grupową od starcia ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi na stadionie w Bolonii i wygrali gładko 2:0, następnie ponieśli porażkę 0:1 z Jugosławią i zremisowali z późniejszymi tryumfatorami turnieju, reprezentacją RFN. Taki bilans spotkań, dał Kolumbii awans do fazy pucharowej z trzeciego miejsca. 23 czerwca 1990, przyszedł czas na mecz z Kamerunem, w którego szeregach znajdował się przeżywający drugą młodość, 38-letni Roger Milla, czyli najstarszy strzelec w historii mistrzostw świata. Spotkanie to dla Kolumbijczyków, okazało się być jednym z tych, które należy jak najszybciej zapomnieć. Szczególnie dla Higuity. Kolumbijski bramkarz popełnił w tym starciu fatalny błąd: próbował przedryblować wcześniej wspomnianego Millę, jednak Kameruńczyk wygrał to starcie i odprowadził piłkę do pustej bramki. A wszystko to działo się w 109 minucie meczu. 3 minuty wcześniej, również 38-letni wówczas napastnik zdobył bramkę na 1:0, lecz wtedy golkiper kolumbijskiego zespołu nie zawinił bezpośrednio. Nieudana próba przejścia Milli, została uznana przez kibiców jako gwóźdź do trumny. Kolumbia strzeliła jeszcze bramkę kontaktową w 115. minucie, ale nie zdołała wyrównać. Higuita stał się kozłem ofiarnym. Sam o tym zagraniu mówił: „Był to błąd tak duży, jak dom.” Mundial we Włoszech był dla niego pierwszym, a zarazem ostatnim. W 94 roku, „El Loco” nie pojechał ze swoją reprezentacją na Mistrzostwa Świata w USA i nie było to bynajmniej spowodowane słabą formą piłkarza, czy konfliktem z selekcjonerem. Wszystko przez inny konflikt… z prawem!

fot.: fifa.com, Higuita przegrywa pojedynke z Millą

W 1993 roku, ówczesny zawodnik Atletcio Nacional, do którego wrócił po rocznej przygodzie z Realem Valladolid, został aresztowany, pod zarzutami przemytu narkotyków oraz udziału przy porwaniu. Sprawa uprowadzenia, dotyczyła córki jednego z baronów narkotykowych, Carlosa Moliny. Za wszystkim stał nie kto inny, niż Pablo Escobar. Rola Higuity polegała na pośrednictwie w przekazaniu porywaczom pieniędzy. Za swój wkład, Rene miał otrzymać około 60 tysięcy dolarów. Nie skończyło się to dla niego tak pozytywnie, jak mógłby sobie wyobrażać. Kolumbijczyk odsiedział w areszcie 7 miesięcy. Sam twierdził, że powodem odsiadki było odwiedzenie przez niego Don Pablo La Catedral. Było to więzienie, które „El Patron” wybudował sobie sam, na mocy umowy z kolumbijskim rządem. Wizyty były tam na porządku dziennym. Państwo przymykało na to oko, a sam ośrodek posiadał między innymi boisko piłkarskie, na którym Escobar organizował mecze. Grali tam chociażby zawodnicy reprezentacji Kolumbii, a także sam Diego Maradona. Po odsiadce, „El Loco” wrócił do futbolu i dalej reprezentował barwy klubu z Medellin. W 1995 roku, Rene wrócił do drużyny narodowej. 6 sierpnia tego samego roku zrobił coś, co nigdy wcześniej i nigdy później nie zdecydował się bramkarz grający na takim poziomie rozgrywek. Higuita wyróżniał się przez całą swoją karierę, jednak Scorpion Kick w meczu z Anglią na Wembley, to po prostu ikoniczny moment w historii światowego futbolu. Reprezentacyjną karierę zakończył w 1999 roku, na Copa America w Paragwaju, w meczu z Ekwadorem, wygranym 2:1. Podczas 12-letniej przygody z kadrą, „El Loco” wystąpił w 68 spotkaniach, w których strzelił 3 bramki.

Kariera klubowa Kolumbijczyka nie należy do najciekawszych, czy robiących ogromne wrażenie. Wygrał 2 razy mistrzostwo Kolumbii, i po razie Copa Interamericana oraz Copa Libertadores i przy tym się na chwilę zatrzymamy. Higuita przyczynił się do wygrania Pucharu Wyzwolicieli. Szczególnie w drugim meczu finałowy, gdzie doszło do serii rzutów karnych. Bramkarz El Verde popisał się obronieniem 3 jedenastek z rzędu, a także wykorzystaniem jednego z nich. Jego zespół stał się pierwszym z Kolumbii, który zdobył to trofeum. Nie obyło się jednak bez kontrowersji. Do dziś nie możemy mieć pewności, czy część meczów nie została zaaranżowana przez Pablo Escobara. Szef Kartelu z Medellin, miał brać czynny udział w zapewnieniu swojemu ulubionemu zespołowi wygranej. Sędziowie przed meczami w Medellin mieli słyszeć legendarne wręcz zdanie: „Plata o plomo”, czyli „srebro lub ołów”. Oznaczało to mniej więcej to, że mogli wybrać przyjęcie łapówki i sędziować na korzyść Atletico Nacional lub ponieść śmierć z rąk płatnych zabójców Don Pablo. Jeden z sicarios Escobara, Jhon Jairo Velásquez Vásquez alias „Popeye”, który zmarł dopiero w tym roku i był ostatnim z żyjących morderców kartelu, twierdził po latach, że jego szef nie przyłożył ręki do tryumfu Atletico w 1989 roku. Nie wiem, czy można wierzyć takiemu kryminaliście, jak Popeye, szczególnie, że wielu arbitrów, którzy sędziowali w Ameryce Południowej w tamtych czasach, potwierdziło, że oferowano im ogromne łapówki oraz grożono śmiercią. Inni, jak na przykład Alvaro Ortega, tracili życie. Jego śmierć spowodowała zakończenie rozgrywek ligi kolumbijskiej, jeszcze przed wyłonieniem mistrza, w roku zwycięstwa klubu z Medellin w Copa Libertadores.

fot.: espn.com.br
fot.: es.besoccer.com

Wróćmy do Higuity, który w swojej rodzimej drużynie został do 1997 roku. Później, bez większych sukcesów grał dla innych kolumbijskich klubów, a także dla zespołów z Meksyku, Ekwadoru i Wenezueli. W 2002 i 2004, w organizmie byłego reprezentanta Kolumbii, podczas testów antydopingowych, wykryto kokainę. Sam zainteresowany skwitował ten fakt w charakterystyczny dla siebie sposób: „Nigdy nie brałem kokainy, by polepszyć swoje możliwości fizyczny lub lepiej zagrać w meczu. To było bardziej moje hobby.” To dosyć osobliwe hobby jak na sportowca kosztowało go dyskwalifikację w 2004 roku. W 2005 wrócił, by po sezonie zakończyć karierę. W 2007 postanowił jednak ją wznowić. Z profesjonalnym granie skończył w 2009 roku, w wieku aż 42 lat. Od 2008 roku zajmuje się trenowaniem bramkarzy. Wtedy rozpoczął pracę w swoim byłym klubie, Realu Valladolid. Od 2011 do 2017 roku trenował bramkarzy w Arabii Saudyjskiej, a teraz robi to w swoim ojczystym zespole – Atletico Nacional.

fot.: fifa.com

W 2018 roku, „El Loco” udzielił wywiadu dla FIFA, w którym powiedział: „Osiągnąłem coś, czego nie osiągnęli nawet Pele, Maradona i Messi.” Chodziło mu o wydarzenie z 1992 roku, kiedy to właśnie FIFA wprowadziła nowy przepis, mówiący o tym, że bramkarz nie może łapać piłki podanej przez zawodnika z jego drużyny. Celem tego było zwiększenie dynamiki gry i zmuszenie bramkarzy do częstszego grania nogami. Inspiracją był Mundial w 1990 roku w wykonaniu Higuity, gdzie Kolumbijczyk zaprezentował swój ekscentryczny i bardzo niecodzienny, jak na tamte czasy, styl gry.

 

W dzisiejszych czasach jest bardzo mało tak barwnych postaci jak „El Loco”, futbol jest coraz bardziej systematyzowany i nie ma miejsca na podejmowanie aż takiego ryzyka, jakie podejmował Kolumbijczyk. Rene dał podwaliny pod nowy rozdział gry bramkarzy, gry nowoczesnej, w której technika niektórych bramkarzy, takich jak na przykład Manuel Neuer, nie odstaje diametralnie od zawodników z pola. Higuicie, poza masą anegdot, możemy zawdzięczać fakt, że futbol jest zdecydowanie bardziej dynamiczny, przez co generuje dla nas, kibiców, więcej emocji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *