Odradzająca się potęga z polskim akcentem

Czasem tak w życiu jest, że coś się nagle kończy. Staramy się być pozytywni i mówimy sobie, że to początek czegoś nowego, pozytywnego, lepszego. Nie zawsze przychodzi to od razu, czasem potrzeba dłuższego okresu na poprawienie, zastąpienie, czy odnowienie czegoś. Podobnie było, a właściwie jest w tytułowej odradzającej się potędze – AC Milanie.

Jeśli jesteś tu tylko dla wątku z Piątkiem w roli głównej, to takowy jeszcze będzie!

Kiedyś to było

Zaczniemy ją od sezonu 2010/2011, od sezonu, w którym Milan po raz ostatni sięgnął po tytuł mistrz Włoch. W kadrze, plejada gwiazd: Inzaghi, Ibrahimović, Thiago Silva, obecny szkoleniowiec – Gattuso, Alexandre Pato, który w tamtym czasie błyszczał formą, Alessandro Nesta, Mark van Bommel, Seedorf, czy Robinho. Jako ciekawostkę można uznać fakt, że wśród tych zawodników było aż 3 późniejszych trenerów Rossonerich: Inzaghi, Seedorf i aktualny, Gattuso. Później było jednak coraz gorzej. 2 miejsce z następnego sezonu i 3 z kolejnego brzmią dobrze, ale 8 z kampanii 2013/2014 i 10 z następnej, już znacznie gorzej. Brzmią fatalnie, nie czarujmy się. Powód kryzysu? Głównie finanse, przez spółki i partii Berlusconiego, do biura którego pewnego pięknego dnia zapukał komornik.

Miejsca Milanu w lidze od ostatniego Scudetto:

  • 2011/2012 – 2. miejsce
  • 2012/2013 – 3. miejsce
  • 2013/2014 – 8. miejsce
  • 2014/2015 – 10. miejsce
  • 2015/2016 – 7. miejsce
  • 2016/2017 – 6. miejsce
  • 2017/2018 – 6. miejsce

2017 – rok rewolucji

Transfery i odbudowa zespołu

14.04.2017, czyli przejęcie Milanu przez Chińczyków. Brzmiało obiecująco, ale jak wyszło, tak wyszło. Nowy właściciel nie próżnował. Latem do Rossonerich dołączyli zawodnicy za łączną sumę 248 milionów euro, jeśli policzymy bonusy i obowiązki wykupu po wypożyczeniach. Kupiono takich piłkarz jak: Bonucci, Calhanoglu, Musacchio, Ricardo Rodriguez, Kessie, Andre Silva, Lucas Biglia, czy… Borini i Antonio Donnarumma. Poza sprzedanym Bonuccim, wypożyczonym do Sevilli Silvie i rezerwowymi: Borinim i starszym z braci Donnarumma, reszta zakupów klubu z lata 2017 gra aktualnie w podstawowym składzie lub grała w przypadku Biglii. Antonio Donnarumma to jest generalnie osobny temat. Kupiony wyłącznie po to, by zachować kadrze jego młodszego brata Giggio, bo ten wraz ze swoim puszystym, nielubianym agentem Raiolą, tak sobie wymyślili. Z perspektywy czasu cieszę się, że tak się stało, ponieważ młody bramkarz gra w końcu na miarę oczekiwań, na miarę przyszłego, a właściwie już aktualnego zastępcy Buffona w reprezentacjii Włoch.

Pierwszy sezon właściwej odbudowy

Grali źle i na tym mógłbym właściwie zakończyć, ale tego nie zrobię, bo trzeba napisać o Montelli, który był tragiczny. Momentami miałem wrażenie, że włoski trener nie myśli. Forsowanie formacji z 3 obrońcami, która ewidentnie nie działała i wiele innych dziwnych decyzji, które nie przynosiły pozytywnych efektów. Na całe szczęście dla klubu i jego sympatyków Vincenzo wyleciał już w listopadzie i zastąpił go pewien były świetny zawodnik, co prawda teraz dosyć pulchniutki, ale to nie ma znaczenia. Mowa oczywiście o Gennaro Gattuso. Zapomniałem – gdzieś w trakcie zaczął wyłaniać się taki jeden wychowanek – Patrick Cutrone. Młody napastnik od początku kadencji Rino był bardzo ceniony. To przecież on zapakował Interowi gola w dogrywce pucharowego meczu, dzięki czemu Milan przeszedł dalej. Wracając jednak do Gattuso. Gra się poprawiła, ale dalej czuć było przeciętność. Była to jednak przeciętność, którą troszkę bardziej dało się oglądać. Ostatecznie Rossoneri sezon zakończyli na 6. miejscu w Serie A i zapewnili sobie grę w Lidze Europy.

2018, czyli kolejna próba reanimacji

Reanimacja to może zbyt mocne słowo, ale umówmy się, Milan ma większe aspiracje niż 6. miejsce i Liga Europy. Latem znowu sciągnięto kilku zawodników. Przeprowadzono spektakularną wymianę z Juve – przyszedł Caldara i wypożyczono Higuaina, odszedł Bonucci i kilka milionów z budżetu. Oprócz tego dołączyli: Pepe Reina i Ivan Strinić za darmo, Samu Castillejo, który wydaje się być niezłym zmiennikiem, Diego Laxalt, który gra mało, Alen Halilović, który absolutnie przepadł i wypożyczony został Bakayoko i przy Francuzie chciałbym się na chwilę zatrzymać. Początki bywają trudne i to zdanie najlepiej opisuje co działo się do okolic grudnia. Teraz nie wyobrażam sobie tej drużyny bez byłego zawodnika Monaco. Jest idealnym łącznikiem między defensywą a zawodnikami ofensywnymi. Jakby to powiedział Nawałka – między defenzywą a ofenzywą. Wspomniałem, że zaczął swój powrót do formy z czasów gry w klubie z Księstwa w grudniu, ale nie zaznaczyłem, że potężny progres zrobiła cała drużyna. Mówię tutaj bardziej o końcu grudnia i początku stycznia. Rossonerich zaczęło dać się oglądać. Jak już jesteśmy przy styczniu…

 

Styczeń, czyli PIĄTEK i Paqueta

Gdyby za najlepsze zimowe okienko byłaby nagroda, Milan by ją wygrał, oczywiście moim skromnym zdaniem. Piątek jest niemożliwy. Adaptuje się do warunków jak kameleon. Jak na razie strzelał w każdym meczu, w którym wystąpił od pierwszej minuty. Wszyscy, którzy mówili, że zweryfikują go mecze z lepszymi, przecierali oczy ze zdumienia gdy Polak wkręcał w ziemię jednego z najlepszych, jak nie najlepszego obecnie defensora w Serie A, Koulibalyego. 2 bramki z Napoli w drugim meczu w czerwono-czarnej koszulce? Żaden problem! Przyszedł jeszcze Paqueta. Z brazylijczykami bywa niesamowicie ciężko, przykład? Gabigol u rywala zza miedzy. Z pomocnikiem Rossonerich jest jednak inaczej. Liczb jeszcze nie ma, ale wnosi dużo świeżość do zespołu i to widać gołym okiem. Widać też, że znalazł wspólny język z Krzysztofem Piątkiem, na boisku jak i poza nim. Porównania do duetu Kaka-Szewczenko? Jak na razie przeada, ale może i coś faktycznie w tym jest? Miejmy nadzieję, że polski-brazylijska współpraca będzie funkcjonować coraz lepiej. Zdjęcie prosto z Instastory Polaka.

I co dalej?

Powinno być tylko lepiej. Rossoneri zdają się dopiero rozkręcać, gra wygląda z meczu na mecz coraz lepiej, zawodnicy grają pewniej i łapią formę. Główny przeciwnik, odwieczny rywal, Inter, ma mnóstwo problemów i gra źle. Czy Milan odrobi do nich stratę? Możliwe, ale to nie jest na ten moment kluczowe. Najważniejszy jest awans do upragnionej Ligi Mistrzów, w której ostatni raz wystąpili w sezonie 13/14. Oczekiwanie na Champions League trwa już zdecydowanie za długo, przecież to właśnie Il Diavolo są drugą najbardziej utytułowaną drużyną w tych rozgrywkach, za Realem Madryt. Szanse są duże, trzeba tylko regularnie wygrywać, bo konkurencja nie śpi. Z regularnością właśnie był ostatnio największy problem. Więc czy Milanowi uda się wywalczyć awans? Moim skromny zdaniem tak! Walka o niego zapowiada się niesamowicie ciekawie, więc zachęcam do oglądania ligi włoskiej, nie tylko pod kątem Rossonerich, czy Piątka, ale samej walki o Ligę Mistrzów i miejsca w czołówce, bo mistrzostwo Juventus wygrał już latem. Milan będzie teraz istną katapultą do wielkiej piłki i miejmy nadzieję, że polski napastnik z tego skorzysta. Polak twarzą odradzającego się Milanu? Ja jestem na tak! Na koniec apel:

Drogi Krzysztofie nie przestawaj strzelać, proszą Polacy i kibice Milanu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarz do “Odradzająca się potęga z polskim akcentem”