Niezwyciężeni – złota era Arsenalu

Słowem wstępu

W historii angielskiej piłki tylko dwóm drużynom udało się zakończyć sezon bez żadnej porażki. Pierwszą z nich było Preston w sezonie 1888/89. Na następny taki wyczyn futbolowa Anglia czekała aż 115 lat. Wtedy tego niesamowitego wyczynu dokonał Arsenal! Kanonierzy pod wodzą Arsene Wengera byli niepokonani przez 49 spotkań!

Budowanie potęgi

Wenger precyzyjnie dobierał zawodników przez kilka okienek transferowych. Na Emirates udało się wcześniej ściągnąć Gilberto Silvę, Emmanuela Petita, Marca Overmarsa, Fredrika Ljungberga, Roberta Piresa, Pascala Cygana, Thierry’ego Henry’ego oraz Sola Cambella. Dlatego przed sezonem 2003/2004 skład wymagał tylko kilku poprawek. Na Emirates trafili: Jens Lehmann, Jose Antonio Reyes, Fabregas i Gael Clichy. Francuski menadżer doprowadził do tego, że każdy zawodnik z podstawowej jedenastki miał solidnego zmiennika. Jedynym wyjątkiem był nowy bramkarz- Jens Lehmann. Niemiecki goalkeeper grał w każdym spotkaniu. Zmiennikami obrońców byli Gael Clichy, Pascal Cygan i Martin Keown. Pomocników zastąpić mogli Edu Gaspar i Ray Parlour. Dodatkowo Wenger dysponował Reyesa i Wiltorda, którzy nominalnie byli napastnikami, ale mogli też grywać w pomocy. Na problemy z przodu zawsze mogli zaradzić Nwankwo Kanu i Jérémie Aliadière.

Z taką ekipą Wenger mógł wyruszać na podbój Premier League!

Początek sezonu

Arsenal wszedł w sezon jak burza. Pierwsze 4 spotkania to pewne 12 punktów. Następnie remis 1:1 z Portsmouth. Pierwszy poważny sprawdzian The Gunners to 6 kolejka i starcie z największym rywalem w drodze po tytuł – Manchesterem United.

Spotkanie na Old Trafford było bardzo brutalne. Arbiter pokazał aż 8 żółtych kartek, dwie z nich otrzymał Patrick Vieira, który musiał opuścić boisko. W 90 minucie przed doskonałą szansą na przerwanie niesamowitej passy Arsenalu stanał Ruud Van Nistlerooy. Jednak Holender z 11 metrów trafił w poprzeczkę. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem!

Wrzesień podopieczni Wengera zakończyli zwycięstwem 3:2 nad Newcastle United. W październiku Arsenal musiał zmierzyć się z dwoma wymagającymi rywalami: Liverpoolem i Chelsea. W obu spotkaniach Kanonierzy triumfowali 2:1!

Największe problemy sprawił ostatni mecz października, gdzie The Gunners podejmowali Charlton Athletic. Niepozornej drużynie prowadzonej przez Alana Curbishleya udało się okraść będących w gazie Kanonierów z 2 punktów, mecz zakończył się wynikiem 1:1.

Po 10 kolejkach klub z północnego Londynu miał 24 punkty. Taki dorobek punktowy pozwolił Arsenalowi wskoczyć na fotel lidera!

Droga po chwałę

Listopad Arsenal rozpoczął z wysokiego c, miażdżąc Leeds 4:1. Następnie przyszedł czas na derby północnego Londynu. Tottenham bardzo szybko objął prowadzenie, do siatki rywala w 5 minucie trafił Anderton. Kanonierzy za odrabianie strat wzięli się w drugiej połowie. Dzięki bramkom Piresa i Ljungberga wyszli na prowadzenie i utrzymali je do końca spotkania. Drużyna Wengera nie zamierzała zwalniać kroku, po wygranej z Spurs zaliczyli pewne zwycięstwo 3:0 nad Birmingham City. W 14 i 15 kolejce Kanonierzy odnotowali 2 remisy. Najpierw 0:0 z Fulham, a potem 1:1 z Leicester. W następnych 4 spotkaniach Arsenal zdobył 10 punktów. Rok 2003 zakończył z dorobkiem 45 punktów i 2 miejscem w tabeli, jedno oczko od liderującego Manchesteru United.

Nowy rok drużyna Arsene Wengera zaczęła od spotkania z Evertonem. Mecz na Goodison Park zakończył się wynikiem 1:1. Już 3 dni później Kanonierzy musieli zmierzyć się z Middlesbrough. Udało im się pokonać Boro aż 4:1.

Od tego meczu Arsenal wygrywał każdy mecz ligowy aż do 30 kolejki (9 zwycięstw z rzędu). Po tak znakomitej passie Arsenal miał 73 punkty, aż 9 punktów przewagi nad drugą Chelsea. Tą znakomitą serię zwycięstw mogła zatrzymać tylko jedna drużyna – Manchester United.

Pierwsza połowa spotkania była bardzo wyrównana. Do przerwy na tablicy wyników widniał wynik 0:0. W 50 minucie spotkania prowadzenie drużynie Wengera zapewnił przepięknym strzałem niezawodny Thierry Henry. Gdy wydawało się ze Arsenal ma już zwycięstwo w kieszeni, wyrównującą bramkę w 86 minucie strzelił Louis Saha. Starcie tych dwóch drużyn ponownie zakończyło się remisem.

W następnym spotkaniu Kanonierzy podejmowali Liverpool w Londynie. Spotkanie na Highbury zakończyło się zwycięstwem Arsenalu 4:2. Niekwestionowanym bohaterem spotkania został Henry, który trzykrotnie wpisał się na listę strzelców.

Henry po strzeleniu trzeciej bramki

Po bezbramkowym remisie z Newcastle i pewnym zwycięstwem 5:0 nad Leeds, The Gunners podejmowali Tottenham. Aby świętować mistrzostwo wystarczył im jeden punkt. Początek meczu na White Hart Lane był wymarzony dla drużyny Arsene Wengera. Już w 3 minucie Patrick Vieira wpisał się na listę strzelców. Gdy w 35 minucie wynik podwyższył Pires, sprawa mistrzostwa wydawała się rozstrzygnięta. Zawodnicy Spurs nie poddawali się do końca, strzelili bramkę w 62 i 94 minucie, ale to nie wystarczyło.

Arsenal mógł cieszyć się z upragnionego mistrzostwa!

Czas zapisać się na kartach historii!

Bo zdobyciu upragnionego mistrzostwa, Kanonierom pozostał tylko jeden cel- ukończenie sezonu jako drużyna niepokonana!

Do końca rozgrywek Premier League zostały tylko 4 kolejki, historyczne osiągnięcie było tak blisko! Maj The Gunners rozpoczęli od 2 remisów, pierwszy z Birmingham City (0:0), drugi z Portsmouth (1:1). Bo fatalnym błędzie Edwina Van Der Sara Arsenal wygrał z Fulham 1:0.

Przyszedł czas na ostatni mecz sezonu! Podopieczni Arsene Wengera mierzyli się z Leicester City. Tylko jeden mecz dzielił ich od statusu „The Invincibles”. Lisy objęły prowadzenie w 26 minucie po bramce Dickova. Taki wynik utrzymał się do przerwy, ale już 2 minuty po rozpoczęciu 2 połowy spotkania z 11 metrów wyrównał niesamowity Thierry Henry! Wynik spotkania ustanowił Patrick Vieira w 66 minucie spotkania. Arsenal już do końca spotkania nie oddał prowadzenia.

Sezon 2003/2004 zakończyli z 26 wygranymi i 12 remisami! Przez całą kampanię niesamowity zespół prowadzony przez Arsene Wengera nie zaliczył żadnej porażki! Za swoje osiągnięcie Arsenal został uhonorowany specjalnym pucharem!

Nie można mieć wszystkiego…

To zdecydowanie nie był sezon Kanonierów jeśli chodzi o rozgrywki pozaligowe.

Pierwszą wpadką była przegrana z Manchesterem United w meczu o Tarczę Wspólnoty. Czerwone Diabły wygrały po karnych (4-3).

Zespół z północnego Londynu nie mógł również pogodzić dobrej gry w lidze z pozytywnymi wynikami w Fa Cup. Odpadli w półfinale po przegranej 1:0 z Manchesterem United. Bramkę dla Czerwonych Diabłów strzelił wtedy Paul Scholes. Warto dodać, że United wygrało te rozgrywki (w finale pokonali Millwall 3:0)!

W Football League Cup (obecnie znanym pod nazwą Carabao Cup) Kanonierom również nie udało się dotrzeć do finału. Odpadli w półfinale po meczu z Middlesbrough (triumfatorem tych rozgrywek).

Kanonierzy brali również udział w Lidze Mistrzów. Fazę grupową zakończyli na pierwszym miejscu. W 1/16 finałów pokonali w dwumeczu Celtę Vigo 5:2. Następnie przyszedł czas na ćwierćfinały. Arsenal trafił w nich na inny angielski zespół- Chelsea. Pierwszy mecz na Stamford Bridge zakończył się wynikiem 1:1. Taki wynik mógł napawać optymizmem przed rewanżowym spotkaniem, które miało odbyć się na stadionie The Gunners- Highbury. Niestety, rewanż zakończył się wynikiem 2:1 dla The Blues i zespół Arsene Wengera musiał pożegnać się z marzeniami o finale Ligi Mistrzów.

Zawodnicy Chelsea świętujący awans do pófinałów.

Podsumowanie

Sezon 2003/2004 był zdecydowanie najlepszym sezonem w historii Arsenalu.

Wielki wkład w sukces zespołu miał Arsene Wenger, który dobrał odpowiednią taktykę i filozofie gry. Przez odpowiedni wybór zawodników udało mu się skomponować „drużynę idealną”. Warto również dodać, że genialny sezon rozegrała większość zawodników The Gunners. Niekwestiowanymi liderami zespołu byli Patrick Vieira, Robert Pires i Freddie Ljunberg. Warto również wspomnieć o genialnej obronie, którą tworzyli Kolo Toure i Sol Campbell. Dzięki nim w 38 grach Arsenal stracił tylko 29 goli!

Ale zawodnikiem, który był wtedy na ustach wszystkich był Thierry Henry! Francuz był bardzo ważnym elementem układanki Wengera. Sezon ukończył z dorobkiem aż 30 bramek i został królem strzelców Premier League! Otrzymał również nagrodę dla najlepszego zawodnika ligi! Już na zawsze znalazł się w pamięci najwierniejszych fanów The Gunners!

Jak jest teraz… czyli bywało lepiej

Teraźniejsza forma Arsenalu wyraźnie odbiega od legendarnej kampanii 2003/2004. Na 2 kolejki przed końcem sezonu Kanonierzy zajmują 5 miejsce w tabeli i tracą 2 punkty do zajmującej czwarte miejsce Chelsea. Ostatnie 5 meczy w lidze to aż 4 porażki i tylko jedno zwycięstwo (1:0 z Watfordem).

Czy Unai Emery po ostatniej fatalnej porażce 3:0 z Leicester zdoła zmotywować zespół do walki o udział w Lidze Mistrzów? Czy obecni liderzy Arsenalu: Aubameyang i Lacazette poradzą sobie z ciążącą na nich presją? Przed The Gunners mecze z Brighton i Burnley, które na papierze powinni spokojnie wygrać. Mimo to, udział Kanonierów w następnej edycji Ligi Mistrzów wciąż nie jest pewny… może pomoże im duch walki legendarnej ekipy z sezonu 2003/2004? Kto wie? Przekonamy się 5 i 12 Maja lub dopiero po finałowym meczu Ligi Europy, jeśli zdołają do niego awansować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *