Holenderski Tulipan Champions League

Ajax jest pięknym symbolem tej, pełnej zwrotów edycji Ligi Mistrzów. Moim zdaniem nie ma drugiej drużyny, która gra tak ładną, ofensywną piłkę. Ich gra jest niesamowicie miła dla oka. Mówię to obiektywnie. Nie jestem, ani nie byłem kibicem vicemistrzów Holandii, ale niesamowicie imponuje mi ich gra. Oglądam ich tylko w Champions League, więc tylko w tym aspekcie mogę mieć coś więcej do powiedzenia.

[podczas pisania tekstu wsparłem się pytaniami do Tomasza Weinerta, zachęcam obeserwować na Twitterze: https://twitter.com/PanTomaszJZW?lang=pl]

Mozolne początki

Ajax swoją podróż do półfinału UCL rozpoczął… w drugiej rundzie eliminacji, więc w tej edycji zagrali już 16 spotkań! W rundzie kwalifikacyjnej grali ze Sturmem Graz, później ze Standardem Liege i w play-offach z Dynanem Kijów. Mimo, że nie brzmi to zbyt trudno, to 6 dodatkowych spotkań na początku sezonu to zawsze jakieś obciążenie. Amsterdamczycy są pierwszą drużyną w historii, która przeszła trzy rundy kwalifikacyjne, a później doszła do półfinału.

Faza grupowa

W grupie przyszło im się mierzyć z AEKiem Ateny, Benficą i Bayernem. Z Grekami wygrali oba spotkania, z Benficą raz zwyciężyli, a raz podzielili się punktami. Z, jakby nie patrzeć, potężnym Bayernem, co prawda w tym sezonie ze sporą zadyszką, dwukrotnie zremisowali i po drugim meczu tych zespołów, piłkarski świat zaczął coraz bardziej przyglądać się Ajaxowi. Przyznam, że ja też. Chodzi mi oczywiście o starcie zakończone wynikiem 3:3. Cios za cios. Dwie bramki w doliczonym czasie gry. Także dwie czerwone kartki. Działo się!

Real i Juventus? Może ktoś trudniejszy?

Oczywiście jest to celowe nadużycie, ale remisy z Bayernem i potem wyeliminowanie tak potężnych ekip z Ligi Mistrzów to jest ogromny sukces i co do tego nie można mieć żadnych „ale”. Po Bawarczykach krytycy i sceptycznie nastawieni mogli mówić, że jest to kwestia słabej formy rywali i to tylko grupa, więc zobaczymy jak poradzą sobie dalej. Po Królewskich, że to także kwestia tragicznego sezonu przeciwników, ale obiektywnie: wygrać 4:1 na Bernabeu? Dla Barcelony normalne, ale Ajax to nie Blaugrana! Przez długi czas będzie to zapamiętane, zresztą jak cała kampania 18/19 w Champions League w wykonaniu zespołu z Amsterdam ArenA. Później nastał czas na Juve. Nie oszukujmy się, mało z nas stawiało na Ajax. Ja typowałem Starą Damę. Po pierwszym spotkaniu mogło się wydawać, że Bianconeri powinni sobie poradzić. 1:1 na wyjeździe nie jest złym wynikiem przed  przystąpieniem do meczu rewanżowego. Nic bardziej mylnego, chciałoby się powiedzieć. Spotkanie rozgrywane w Turynie oglądałem ze znajomymi i co jakiś czas luźno komentowaliśmy. Ja powtarzałem: Ajax gra w piłkę! Tak po prostu było. Tak moim zdaniem najlepiej można opisać wydarzenia na Allianz Stadium.

Kompleksy? A co to?!

„Jeżeli jesteś nieśmiały, w tym klubie będziesz miał ciężko” – powiedział wychowanek Ajaxu, syn Johana Cruyffa, Jordi Cruyff i słowa te pięknie ilustrują mentalność i usposobienie boiskowe klubu. Przy praktycznie każdej akcji w meczu z Juventusem upewniałem się, że Jordi Cruyff nie rzucał słów na wiatr. Amsterdamczycy grają z wielkimi bez żadnych kompleksów. W tym momencie, Ajax jest dla mnie klubem, który oczywiście metaforycznie, zadzwoniłby do Juventusu dzień po wygranej i powiedział: halo, nie mogę teraz z tobą rozmawiać, bo jestem właśnie w półfinale Ligi Mistrzów. Chodzi mi o to, że oni są wręcz bezczelnie nieustraszeni i pewni siebie w swojej grze. Psychikę zdają się mieć wymontowaną. Przeciwnik dominuje w pierwszej połowie i strzela pierwszy bramkę? Dalej gramy swoje! To, jak zespół z Amsterdamu grał pressingiem powinno być wykorzystywane jako materiał na szkoleniach trenerów z gry obronnej. Ponownie powiem, że cholernie mi się podoba jak grają! Oczywiście nie tylko mi. Populacja sezonowców vicemistrzów Eredivisie zwiększa się! Cytując mema (przepraszam, że to robię, wiem, że nie można, ale nie mogę go znaleźć i wkleić): „jestem kibicem Ajaxu od pięciu minut i już mnie to PSV wku*rwia”. Czy to jest coś dziwnego, że ludzie zaczynają kibicować?Pewnie, że nie! Standardowe zjawisko w świecie piłki. Grają tak pięknie, że nie ma co się dziwić, że ludziom zwyczajnie się to podoba. Skuteczne rozgrywanie piłki na połowie Juve, granie długich piłek, składne, przemyślane taktycznie akcje? Co w tym trudnego? – zdawał się odpowiadać zespół prowadzony przez Erika ten Hag na Allianz Stadium. To było po prostu piękne spotkanie!

Ajax = drużyna

Zupełny kontrast PSG. Tam – zlepek indywidualności. Tutaj – zespół. Jeśli w futbolu nie jesteś w stanie zbudować drużyny z ludzi, którzy sobie ufają i potrafią współpracować na boisku i poza nim, by osiągać wspólne cele, to tych celów po prostu nie osiągniesz. Paryżanie są tego idealnym przykładem. Erik ten Hag podołał temu zadaniu. W Amsterdamie dokonano latem dobrych wzmocnień. Kupiono  doświadczonych Blinda i Tadicia. Jedenastka Ajaxu wydaje się być teraz idealnie zbalansowana. Starsi zawodnicy tacy jak właśnie wyżej wymieniona dwójka, czy chociażby Lasse Schöne, wprodzają do gry spokój, a dodatkowo młodzi piłkarze mają się od kogo uczyć, jak grać lepiej na swoich pozycjach. Młody de Ligt w parze z Blindem? Wypaliło bardzo dobrze! Każdy ruch w kampanii 18/19 i przed nią wydaje się być bardzo przemyślany. Klub z Amsterdam ArenA zdaje się mieć sezon, w którym wszystko zazębiło się idealnie, w idealnej porze. Mieszanka młodości i doświadczenia została sporządzona w idealnych proporcjach tych dwóch składników. Po prostu wszystko im ostatnio wychodzi!

Co dalej? 

Wielu piłkarzy zwyczajnie odejdzie. Naturalna kolej rzeczy przy klubie tego typu. De Jong jest już sprzedany. 75 milionów euro to spory kapitał. Dodatkowo za podobną sumę odejdzie de Ligt. W Amsterdamie na pewno nie muszą martwić się o finanse. Dużo pieniędzy do klubowej kasy wpadło z tytułu Ligi Mistrzów. Miejsce de Ligta wydaje się być już obsadzone. Zimą sprowadzono 25-letniego Argentyńczyka Lisandro Magallana, który na razie nic nadzwyczajnego nie pokazał, w kadrze jest także były kapitan zespołu Joël Veltman i kupiony przed sezonem, uznawany za spory talent Perr Schuurs. Problem odejścia kapitana wydaje się być względnie rozwiązany. Więc kto za de Jonga? Klub zakontraktował już za 12 milionów euro, 22-letniego Razvana Marina ze Standardu Liege. Piłkarz o trochę innej specyfice, jednak sprawia wrażenie znającego się na swoim fachu. Poza nim, Erik ten Hag może w przyszły sezonie postawić na wychowanka, Carela Eitinga lub próbowanego na pozycji defensywnego pomocnika Jurgena Ekklenkampa. Ze słabym Excelsior poradził sobie obiecująco, więc może byłoby dobrym wyborem na niego postawić. Jeśli nikt z tych panów nie będzie się nadawał, by zagościć w przyszłym sezonie w podstawowym składzie, to działacze na pewno sięgną do kieszeni, które po kampanii 18/19 na pewno będą zapełnione. Na pewno nie sięgną jednak zbyt głęboko. Ajax mógłby kupić kogoś droższego, ale nie chce. Taka jest polityka klubu i tego się trzymają. Wychować i sprzedać. Akademia i struktury kształcenia młodych są w ścisłej czołówce świata. Liga holenderska nie jest miejscem, w którym każdy piłkarz z topu chciałby grać, więc te wszystkie ruchy są jak najbardziej zrozumiałe. Kto jeszcze może odejść? Ziyech i Neres. Może van de Beek, może ktoś jeszcze? Ciężko powiedzieć, ale wcale powiedziane nie jest, że ci zawodnicy także opuszczą zespół. Marokańczyk był niedawno łączony z Bayernem i moim zdaniem jest to prawdopodobny transfer. O Brazylijczyku myślą podobno Arsenal i Manchester United. Kogo można zatrzymać, powinni zatrzymać. Jeśli przyjdą tak zwane oferty nie do odrzucenia, to ich po prostu nie odrzucą. Taka jest kolej rzeczy w tego typu klubach.

Osobiście Ajaxowi życzę jak najlepiej i żeby ten sen trwał jak najdłużej może. Patrzmy na to co jest tu i teraz, bo możliwe, że drugiej takiej historii nie zaznamy przez długi czas!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *