Angielski wyścig o tytuł

Liverpool i Manchester City prowadzą jedną z najgorętszych klubowych rywalizacji w ostatnim czasie. Nie są to mecze owiane legendą, jak na przykład te The Reds z drugim zespołem z Manchesteru albo jakiekolwiek krajowe derby, czy wszelkie derby między drużynami z tych samych miast. Chodzi jednak o poziom obu zespołów. Liverpool sklasyfikowałbym, jako najlepszą obecnie drużynę na świecie. City ma spore problemy kadrowe, ale nie można zapominać o tym, jaką maszyną jest obecnie ten klub i w moim odczuciu jest to drużyna numer 2 w rankingu tych najlepszych. Tak samo postąpiłbym z trenerami, tylko ciężko powiedzieć, który zająłby jakie miejsce. Rankingi generalnie rzecz biorąc nie mają sensu i posługując się typowym piłkarskim frazesem: wszystko weryfikuje boisko. Taka jest jednak prawda i w ostatnim spotkaniu tych zespołów The Reds zweryfikowało Manchester City.

Kontrowersje

Bez weryfikacji VAR, bo jak podpowiedzieli sędziowie odpowiedzialni za weryfikację podpowiedzieli arbitrowi głównego, że „TAA nie miał odpowiedniej ilości czasu na reakcję i zabranie ręki.” Co wiele osób mogło nie zauważyć, to fakt, że Silva przed zagraniem sam delikatnie pomógł sobie ręką, ale podobno nie miało to wpływu na stanowisko sędziów VAR. Kontrowersje są tym większe, że bezpośrednio po dotknięciu piłki ręką przez Alexandra-Arnolda, podopieczni Kloppa wyprowadzili kontrę, która po sporej pomocy Gundogana (fatalnie wybił piłkę przed pole karne), zakończyła się golem po rakiecie posłanej przez Fabinho z 25. metra.

Kontrola nad grą

Liverpool 7 minut później ukąsił drugi raz, za sprawą Salah. Pięknie podał Robertson, ale umówmy się, Bravo, jak i cała defensywa Obywateli mogła zrobić troszkę więcej. Do 51. minuty nie działo się zbyt dużo. Oczywiście, mecz był wciąż otwarty, ale pod kontrolą piłkarzy z Anfield. Problemy zaczęły się w okolicach 70. minuty. Podopieczni Guardioli przycisnęli i dominowali. W 78. minucie na listę strzelców wpisał się Bernardo Silva. Do końca spotkania nie działo się już zbyt wiele.

Nie dzielmy skóry na niedźwiedziu!

9 punktów przewagi po 12 kolejkach nie daje mistrzostwa! Zwłaszcza w przypadku Liverpoolu. Co może im zagrozić? Na pewno terminarz. Klubowe Mistrzostwa Świata, mecze pucharowe, Liga Mistrzów. The Reds mają dość wąską kadrę, w porównaniu do The Citizens. Klopp wie co robi, wie jak zarządzać zespołem, ale zobaczymy, czy wytrzymają tempo. Kto może im zagrozić? Leicester w Boxing Day, później, w styczniu, tydzień po tygodniu, mecze z United i Spurs, jeśli te 2 zespoły utrzymałyby obecną formę, nie będą zagrożeniem. Później mecz z Citizens dopiero w kwietniu, a w maju Chelsea i Arsenal. Oczywiście mogą wystąpić wpadki ze słabszymi, ale póki co, żadna nie miała miejsca.

Liverpool gra solidnie i konsekwentnie. Wszystkie mechanizmy zdają się działać jak należy. Nie dzielmy skóry na niedźwiedziu, ale jak nie teraz, to kiedy?!

 

Zapraszamy na stronę naszego partnera typersi.pl, by podszlifować swoje umiejętności w typowaniu i być na bieżąco z wynikami, i promocjami u bukmacherów.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *